A jeśli to już?

17 sierpnia 2017 § Dodaj komentarz

Kanikuła lub to, co się ostało, smutek zmierzchu, na zachód w sumie, już.

Z wolna zaczyna się to przeradzać w obsesję.

Edward Hopper, People in the Sun, 1960

Edward Lynch

19 lipca 2017 § Dodaj komentarz

Niesamowite.

Edward Hopper, Stacja benzynowa, 1940

Twin Peaks, epizod 8, sezon 3, 2017, reżyseria David Lynch

Zimno

11 lipca 2017 § 1 komentarz

Zapowiadałem się lepiej, bo w ogóle; teraz już wszystko w innych rękach, osobnych oczach, litaniach rzewnych i pacierzach.

Ja przyjdę, mówi ona, tamta, co do której nie było najmniejszych wątpliwości, jasna postać; zimno, chłodne lato nastało, drżąca dłoń, onieśmielona, sunie pośród niemych pytań: ku biodrom, ku słońcu, które ma nadejść.

Ja przyjdę, mówi, myśli skulone w słowa, słowa ubrane w myśli i tak będziemy milczeć najpełniej, najpiękniej; twarze skryte w dłoniach, policzki muskane żółtym słońcem lipca, który się rozpościera.

/zdjęcie – Jeanloup Sieff/

Powieki, podszepty

4 lipca 2017 § Dodaj komentarz

Powiedzieć, że istnieje, o czymś, czego nie ma, jest fałszem. Powiedzieć o tym, co jest, że jest, a o tym, czego nie ma, że go nie ma, jest prawdą.
Arystoteles, Metafizyka

Nie odpowiadam za swoje myśli, podszepty, takie stanowisko przyjmuję, wiedziony teorią, nadzieją, podszeptem zwiedziony; myśli mnie nie odpowiadają – echo, rzekłabyś, jeśli to dałoby się obronić – ja nie odpowiadam myślom i tak się zwodzimy, z korzyścią największą dla podszeptów, estetyczna różnica, pomyśl tylko; znów echo, tym razem obronisz.

Nieznajoma pozdrawia gestem, opuszczeniem powiek, to już rytuał nieledwie codzienny, nieznajoma zawsze w sukience, niechby i lało, a ona w sukience, dziś motyw kwiatowy, zieleń wgryziona w czerwień, a niebo nasiąka granatem, granatowieje, że tak to ujmę, nie miej mi za złe. Granatowo już w górze, jak tylko zdolny jestem to sobie wyobrazić, granatowo nade mną, a ja ulegam podszeptom, za które nie chciałbym odpowiadać: skoro pozdrawia (powieki, te powieki, niechby i lało!), skoro pozdrawia, to czy wciąż nieznajoma, czy na pewno?

/zdjęcie – Robert Doisneau/

Nic/coś

28 czerwca 2017 § Dodaj komentarz

To jest, oczywiście, rozpoznana prawidłowość: niby nic wielkiego, wszakże – coś, pomimo a może właśnie dlatego.
I mimo rozpoznania zastanawiające niezmiennie.

/Grant Wood, American Gothic, 1930/

Smalec i krewetki

23 czerwca 2017 § 1 komentarz

/Ode mnie: Mielcarza pamiętam z dawnych czasów, gdy występował na Golęcinie; dość niezgrabny piłkarz (prima facie), niemniej silny i skuteczny. Cóż, kolejny odcinek z serii „Piłkarz nie musi być idiotą”/.

Słuchając hymnu Ligi Mistrzów, myślałem o tym, skąd pochodzę. Widziałem bramkę, za którą służyły filary kościoła, żużlowe boiska, koszulki, które po zrzutce kupowaliśmy w spółdzielni wojskowej.

***

Chodziłem do szkoły w butach o dwa numery za dużych, bo akurat takie dostałem z darów kościelnych i byłem z nich dumny. Nikt się ze mnie nie śmiał, raczej wszyscy mi zazdrościli.

***

No i znalazłem w sobie odwagę, by się wstydzić.

***

Kiedyś podczas zamkniętego treningu na Das Antas na siatce oddzielającej trybuny od boiska wisiał kibic. Trzydzieści metrów nad ziemią, trzymał się tam w samych spodenkach i koszulce, a padał deszcz. Zaczęliśmy w niego celować piłką. Robson poprosił ochronę, by przyprowadziła tego chłopaka. Był trochę niedorozwinięty. Trener zapytał go, co robił. Odpowiedział, że jesteśmy jego idolami, że uwielbia drużynę i nie chce przegapić żadnego treningu. „A w piłkę grasz?” – zapytał Robson. Chłopak grał i to całkiem nieźle, o czym przekonaliśmy się następnego dnia, gdy na polecenie trenera dołączył do drużyny. Dostał kompletny strój i opaskę kapitana, wybierał składy razem z Baią. Po zajęciach Robson poprosił, by już więcej nie przychodził na zamknięte treningi, bo ci idioci – i wskazał na nas – zrobią wszystko, by go zrzucić z tej siatki.

To lekcja pokory do pieniędzy?

Tak. Kiedy chłopak opuścił trening, Robson powiedział: „Może macie to, czego on nie ma. Może jesteście bogaci, a on nie ma domu. Ale on ma coś, co jest dużo cenniejsze od tego, co macie wy. On ma miłość do klubu. Wy tylko samochody, sławę i luksusy. Jeżeli to zrozumiecie, to będziemy mistrzami, inaczej jesteśmy bez szans”. Milczeliśmy.

***

Chleb ze smalcem smakuje mi bardziej niż krewetki.

/Grzegorz Mielcarski w rozmowie z Michałem Kołodziejczykiem, Plus Minus; zdjęcie za wp.pl/

List, Ewa i upał

20 czerwca 2017 § Dodaj komentarz

Upał, donosi Ewa w liście, upał rozsadza miasto powiatowe, porozrzucani jesteśmy, niedomknięci, to wszystko jakoś rozsypane, upał u progu kanikuły, odnoszę wrażenie, że mała, błyszcząca kropla odrywa się z czoła Ewy, włosy, dziś ciasno ściągnięte, włosy błyszczą kasztanowo, upał, Ewa zdaje się podkreślać, upał i z każdym jego tchnieniem garść piasku dudni o wieko trumny chłodnego kwietnia, nieprzyjemnego maja, z każdym oddechem czerwca topnieję, nie mogę już patrzeć na te twarze na przystankach, zza szyb reklamowych wyzierające, ociekające zadowoleniem i majonezem, patrzą, jak jemy, patrzą, dokąd zmierzamy, wszędzie ten upał, chociaż to uwertura, letnie pielgrzymki, peregrynacje in spe, wkrótce, to już jutro, zdaje się, po kształcie liter zgaduję, że drży jej dłoń, ale nie mam ochoty więcej podkreślać, relacjonuje Ewa, oczu, ust, siebie, upał, spieszę tobie donieść, upał się leje i tylko w sercu chłód, nie myśl źle o mnie, nie myśl chłodno, całuję, Ewa, skoro zaś żyję, uda się to pozbierać, z objęć upału wynurza się nadzieja.

/zdjęcie – Nina Leen/