Scudetto

9 Marzec 2017 § Dodaj komentarz

Tymczasem, w Neapolu.

Z okazji zbliżającej się trzydziestej rocznicy zdobycia przez piłkarzy Napoli pierwszego tytułu mistrzów Włoch odsłonięto wielki mural.

Rzecz jasna, że z nim, ten mural.

Starszeństwo

5 Marzec 2017 § Dodaj komentarz

Powiedzieć, że mocno się trzymam w siodle, pomyślał Ernest Sidło, byłoby sentencją nader gimnazjalną, cokolwiek miałoby to oznaczać; i właśnie dlatego tak powiedział: mocno się trzymam w siodle. Ernest Sidło gładził opuszkami palców blat kuchennego stołu, za oknem wściekłe słońce rozgrywało kolejny zmierzch, typowy i krwawy. Ernest Sidło mrużył oczy i mimo zapewnień, odważnych deklaracji, nie czuł jakiejkolwiek siły, a więc nie trzymał się mocno, nigdzie i niczego. Właściwie – korekta – konstatował, właściwie pewny był jedynie tego, co utracił i czego nie osiągnął, szukał spokoju ducha pośród niedoszłych pocałunków i westchnień, pośród realnych rekuz i czarnych polewek; a jednak, powiedział wpatrując się w ociekający krwią wczesnego marca firmament, a jednak to miłość, teraz i wcześniej, to miłość jest starsza ode mnie.

love-630x419

/zdjęcie – Umberto Verdoliva /

Nieco naiwna koncepcja

14 Luty 2017 § Dodaj komentarz

Serce, ale nie strasz.

uv14

/zdjęcie – Umberto Verdoliva/

Umberto Verdoliva

27 Styczeń 2017 § Dodaj komentarz

Jeszcze jedno zdjęcie, bo tak.

umberto_verdoliva_02

Z piątku na sobotę

21 Styczeń 2017 § Dodaj komentarz

Efekt, z piątku na sobotę, taki efekt, afekt, ponure ocieplenie, nic o tym nie było w gazetach, nic o tym nie stało, nieprzyjemna odwilż, jakaś myśl, przebłysk, z piątku na sobotę; był taki jeden, Dakłort, okrutnie strzelał z dużego palca, pewność na granicy z katastrofą, tam, o, tam, pamiętasz, gdzie słońce się zbiega z morzem, z ziemią, zanurza się, jednoczy; Dakłort nie pozwalał wydrzeć sobie piłki, zawsze się pierwszy garnął, widać, ja za mało, do ciebie, w ogóle niezbyt się garnąłem, jak w filmie, normalnie, proszę pani, jak w filmie, nic o tym nie stało w gazetach, jeszcze nie czas na poranną lekturę, normalnie, jak w filmie, może w wierszu, kto by to odgadł, dwa kroki stąd, od siebie, wyraźnie zarysowana granica, katastrofa, wynajdę wreszcie to imię dla kota, dziecko figlarnie obraca nasze życia, inaczej niż zwykle, z piątku na sobotę, myśl, przebłysk, jedno zdanie, znów; Dakłort się nie pomylił, znów.

uv3

/zdjęcie – Umberto Verdoliva/

Nocna lampka

17 Styczeń 2017 § Dodaj komentarz

Ostatni taki styczeń, najpierwszy, w obliczu początku ostatni, w perspektywie epilogu inauguracyjny, ostatni taki styczeń, pierwsze i ostatnie zdanie, niech będzie chwała, jedność, niech chorągiew powiewa jeszcze, na wietrze, na śniegu, nad nami, styczniowa chorągiew, nocne lampki i biurka, zmrużone oczy, pomarańczowe latarnie za oknem i śnieg na zmarzniętych policzkach, zaczerwienionych, topnieje, taje, rozrzewniona słodycz późnego popołudnia, śnieg na wskroś, ni śladu słońca, styczeń, pokój pełen słońca, styczeń, jakżeby mogło ciebie nie być, aż strach, radość markotnieje i rozleniwia, znikąd spokoju, znikąd odsieczy, chyba że ty, pierwszy styczeń, ostatni, nocna lampka wzrasta, blask, łuna, prześwietlone sny, nocna lampka przybiera rozmiarów, jaśnieje, czas wyłączyć światło, styczeń, chyba że ty.

Sklepy w grudniu, tak

21 Grudzień 2016 § Dodaj komentarz

„W sobotnie popołudnia wychodziłem z matką na spacer. Z półmroku sieni wstępowało się od razu w słoneczną kąpiel dnia. Przechodnie, brodząc w złocie, mieli oczy zmrużone od żaru, jakby zalepione miodem, a podciągnięta górna warga odsłaniała im dziąsła i zęby. I wszyscy brodzący w tym dniu złocistym mieli ów grymas skwaru, jak gdyby słońce nałożyło swym wyznawcom jedną i tę samą maskę – złotą maskę bractwa słonecznego; i wszyscy, którzy szli dziś ulicami, spotykali się, mijali, starcy i młodzi, dzieci i kobiety, pozdrawiali się w przejściu tą maską, namalowaną grubą, złotą farbą na twarzy, szczerzyli do siebie ten grymas bakchiczny – barbarzyńską maskę kultu pogańskiego.”

Bruno Schulz, Sklepy cynamonowe, Sierpień

zmierzch

/ilustracja: Schulz, Zmierzch, ok. 1934, oryginał zagubiony, fotokopia w prywatnej kolekcji/