La Migliore offerta

20 lipca 2015 § Dodaj komentarz

– Jesteś żonaty, Lambert?
– Od prawie trzydziestu lat.
– Jak się żyje z kobietą?
– To tak, jak na aukcji: nigdy nie wiadomo, czy pana oferta będzie najwyższa.

La Migliore offerta, w Polsce jako Koneser, scenariusz i reżyseria Giuseppe Tornatore.

Bardzo.

Słoń

11 lipca 2015 § Dodaj komentarz

Kosmos, bo jest, jest przecież; wszystkie mgławice Kosmosu tego, bo są. Tylko mi nie pisz, mówi ona, o muzyce, toć niepodobna; cóż począć, kiedy imperatyw, och, niepodobna, nie sposób się oprzeć, gdy płynie, dźwięki płyną, ja z nimi i pośród nich, tak.

Aha, mówi, zatem o mgławicach. Przetrwają, ja na to mówię, niczym najdonioślejsze symfonie jednego pana na B. i rozmaite suity innego, drugiego, choć też na B. Tak pięknie to płynie, że szukam obrazów, porównań i nawiązań, więc – studnia. Studnia w wygasłą sobotę, gdzie pośród jej chłodu wirują nabrzmiałe pojęcia, więc studnia w lipcu, gorące późne popołudnie, późne i później, studnia, wirują mgławice pojęć, metafizyczne ukłucia, ukąszenia, kąsa mgławica, w sumie to proste: to, co następuje po fizyce, być może nawet – wbrew niej; otóż, tak, posłuchaj, metafizyczna mgławica.

I później, nadal lipiec, ja widzę i czuję, tak tymi gitarami, perkusją, tak oni to robią, żem mgławicą nadżarty, dreszcze, przeszytym, wszystkie włosy ciała mojego napięte, niczym stalowe pręty – to nie moja wina! – estetyka, pełne doznanie, że jednak jest, że jednak piękno i sztuka, kłaniaj się w pas, estetyko, kiedy piękno nabrzmiałe pulsuje, kapelusze i czapki z głów, naturalnie, natychmiast, w tym lipcu, przeszytym wzruszeniem i chłodem, w tym lipcu najpełniej rozumiem Tragedię Józefa Merricka, tak.

Co słychać, najgłupsze pytanie świata, co słychać, w tym lipcu dojrzałym, soczystym, tym razem aż tak niedobrze nie brzmi, bowiem odpowiedź gwarantowana, prawdą tętniąca, jużem uronił łzę, otóż niebo w uszach, piękno, to słychać.

I słucham nieba, oczywiście, i w lustro spoglądam przez moment: mam koszulkę Kultu, lecz w głowie Tides from Nebula.

Goście

8 lipca 2015 § Dodaj komentarz

Odwiedziły mnie obie, we śnie, jasnym i ciepłym śnie: Veronica i Audrey. Nasamprzód mówiła Audrey, lekko mówiła, soczyście, ale głównie pamiętam, jak wypytywała, czy wciąż jeszcze zazdrosny jestem o jej pocałunek z niejakim Peppardem, pocałunek w deszczu na planie „Śniadania”; zdaje się, że tak, odpowiedziałem, owszem – nadal odczuwam dolegliwą przykrość, ilekroć ta scena staje mi przed oczami. Veronica długo przysłuchiwała się wynurzeniom Audrey; w pewnym momencie zaczęła tylko dociekać, czy pamiętam ów lipiec na plaży Pensacola na Florydzie, a zwłaszcza te chwile, wyjaśniła, gdy mrużyłem oczy, wpatrując się w jej plecy, na których rozpływał się i błyszczał olejek. Błogość ogarnęła mnie wtenczas nieziemska; oczywiście, jak mógłbym, jak śmiałbym zapomnieć.

Zwlekłem się z łóżka i z papierosem w ustach, choć niezapalonym, podszedłem do okna: drzewa, jeszcze wczoraj czerwone, żółte, nawet z przebłyskami zieleni, pozbawione były kolorów; nagie były i sen był nagi, naga jesień tamta.

AudreyHepburn

Lipiec i inne tęsknoty

2 lipca 2015 § Dodaj komentarz

Widzę te dni lipca jako soczyste, żółte i jasne monady, zasysane przez wyobraźnię, która nadaje im rangę apoteozy; jedyny zgrzyt polega na tym, że poczucie tymczasowości nie pozwala się wyrugować.

Rację po stokroć miał Rylski, argumentując, że o ile w listopadzie czy grudniu zgoda na śmierć przychodzi stosunkowo nietrudno, o tyle lipiec to nie jest stanowczo dobra pora na umieranie.

***

U szczytu lipca plaża zalana jest słońcem; powietrze przeszywa zapach jabłek. Prowiant przygotowany przez matki, na który składa się chleb z masłem, otóż, tak, ów prowiant pływa, masło się topi.

Wadzimy się z wodą; podczas nielicznych przerw chciwie wpatrujemy się w o dziesięć lat starsze od nas studentki, pod kolorowymi, skąpymi tkaninami skrywające to i tamto; żarłoczność wzroku i powab.

Na ścieżce wiodącej wśród traw ku plaży porozrzucane karty; można dostrzec dwójkę trefl, damę pik, asa kier.

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Lipiec, 2015 at Kasprowicz.