Czekoladowa cezura, czyli pierwszy głęboki oddech z Brazylii

10 grudnia 2013 § 1 komentarz

Dzień był ładny, wręcz piękny jak na wczesną jesień; spokojne słońce wisiało wysoko, temperatura w południe skoczyła do dobrych osiemnastu stopni. Był dwudziesty któryś września, gdy w sklepach sieci na L. pojawiły się czekoladopodobne bałwanki i mikołaje; ot, taki wyraźny, choć awansem wdrożony najwyraźniej akcent bożonarodzeniowy. Granica przyzwoitości została przekroczona – jak dotąd barierę stanowił pierwszy dzień listopada; dobra wiadomość jest jednak taka, że coś może człowieka zaskoczyć jeszcze: dalibóg, to zupełnie niemało.

Z dalekiej Brazylii dotarły do nas pierwsze oddechy przyszłorocznego (za chwilę już tegorocznego, Bogu niech będą dzięki) Mundialu. Życie pokazuje, że piękno niekoniecznie idzie w parze z logiką, co niekiedy, w pewnych okolicznościach, jest przecież sytuacją pożądaną ze wszech miar, niemniej, psze państwa, ja chciałem o tym, że futbol to piękno w czystej postaci, acz szargane bywa absurdem niepokojącym cokolwiek, jak choćby tymi zestawieniami, kryteriami rozstawień, et cetera, można mnożyć i dodawać, jako i potęgować; namieszali zatem w tych koszykach, ale smutków nie ma, mleko rozlane – że się powtórzę, wybaczta – et cetera. Nawiasem i na marginesie wspominając, zwolennikiem jestem losowania bez rozstawień, jak leci i jak popadnie, niechaj się grupy formują bez ograniczeń, a co tam.

Smucą się za to Anglicy, najbardziej przereklamowana nacja futbolowa, co znów niesie radość niżej czy wyżej podpisanego i jeszcze jeśli słowo się ciałem stanie, to będzie w czerwcu co świętować. Sami zresztą ćwierkali po losowaniu na taką modłę:
– Chciałbym anulować 25 rezerwacji na lot Londyn – Rio de Janeiro.
– Oczywiście, pańska godność?
– Roy. Roy Hodgson.

Och, jestem ignorantem nad dyletanty: nie wiedziałem, kto zacz Ewa Farna tudzież inna Honorata Skarbek. Jeślim poprzekręcał w nazwiskach, o wybaczenie proszę, bo niespecjalnie, choć w dobie Internetu (o której – o którym – strasznych głupot naopowiadał niejaki Wojciech O. w ubiegłym tygodniu) taka postawa usprawiedliwiona być nie może.

To tyle. Czytała Krystyna Czubówna.

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Grudzień, 2013 at Kasprowicz.