Ku słocie

5 września 2017 § Dodaj komentarz

I oto się staje, nadchodzi, znów na naszych oczach, na naszych sercach, zamkniętych, bo to operacja na zamkniętych sercach, moim, twoim, nastaje, znów się rozpycha i ściska. Znów gardło nie wytrzymuje, znów serce ulega, znów zaczęli palić liście; znów łakniesz, najdroższa, tego smutku, najckliwszego, tego smutku, którego się lękasz i pragniesz jednocześnie, taka ambiwalencja w najbardziej jednoznacznej postaci, znów się paradoks wkrada, znowuż poczęli liście palić, ku słocie to wszystko zmierza, ku listopadowi, otóż, tak, słowa się chylą ku listopadowi, już wkrótce, już niedługo, najdroższa, przyjdzie nam wtulić się w siebie, zniknąć w czeluściach błogosławionego listopada.

Niemniej, zaniechasz mnie? Formy ocaleją, skarlałe, pełne boleści, pogmatwane w niejednoznaczności: takie lub inne zakończenie, wybierz, wybieraj, otóż przedsionki, wąskie korytarze; prowadź mnie, dłoń, oto i ona, dłoń, ścieżka, ku słocie, nieprzejednana jesteś w swojej dobroci, nie zaniechasz?

/zdjęcie – Martin U Waltz/

Reklamy

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Wrzesień, 2017 at 3 ucho.