Edward Hopper

31 Maj 2017 § Dodaj komentarz

Hopper to malarz wielkiej ciszy i niewypowiedzianej nostalgii
Justyna Stasiek-Harabin, niezlasztuka.net

Jesteś nieledwie cieniem, sylwetką, twój kok, twoje włosy, innym razem zaczesane w coś, co nazywają chyba końskim ogonem, tak jest, przyciągają mój wzrok, rozliczne tęsknoty, gęste niczym powietrze w przedostatni dzień maja, ale i w ostatni nic się nie rozrzedzi, tęsknoty, powietrze, na jedno w sumie wychodzi, znów nie wyjdzie na moje; twoja sylwetka przesuwa się w głębi dalekiego okna, w te najgłębsze wieczory, gdy ciemność zdaje się być wyczekiwana i ufam, że uśmiech kołysze się na twoich ustach.

Pan się podrapał po policzku, tak, odruch obronny, interpretuję to wszystko i wyciągam wnioski, mówi tamten, a przedtem palcem pan gładził ucho, znać, skrywa pan wszystkie kompleksy, maskuje; ależ, coś mnie tylko ugryzło, owad jakiś, myślę i chcę to powiedzieć, lecz niczego nie mówię. Jednak on patrzy i mówi dalej: słowa, słowa, potok – patrzy i mówi; trzeba wstać i odejść, wracam do okna.

Jeśli cisza, to i niewypowiedziana musi być ta nostalgia, lecz jakże ciężka, wyraźna, tak że jest, nie mam wątpliwości; można patrzeć, mówić nie trzeba, na tym to polega i chyba jeszcze na lęku, który wszak nigdy się nie skonkretyzuje, na niepokoju (dlaczego i co dalej – to pierwsze można wysnuć, drugie, jedynie wyśnić); i właśnie to drugie, wiszące w gąszczu nostalgii, w ciszy rozpostarte, to, co dalej, można by rzec: ta meta ta physika, otóż to właśnie mnie lękiem napawa i fascynuje zarazem.

Pani Justyno, Pani mnie to zabrała, to ja chciałem powiedzieć; znać, jestem poniewczasie.

Edward Hopper, Pokój w Nowym Jorku, 1932

Reklamy

Pan Piotr

24 Maj 2017 § Dodaj komentarz

Od dziecka nie opuściła mnie pewnego rodzaju wstydliwość i niepewność. Później się jeszcze pojawiła podejrzliwość, nieufność, i taka, powiedzmy, skłonność do bycia osobnym.

***

Wie pan, ja wybrałem samotność i osobność na własne życzenie. Źle czuję się w tłumie, we wrzawie, we wrzasku. W płytkiej wodzie słychać szum, chlapanie, wartkość strumienia. Natomiast jeśli chce się naprawdę pomyśleć, trzeba wypłynąć na głębię. Bo tam jest cisza i spokój. Nie mam specjalnych wymagań, oczekiwań, zresztą marzeń chyba już też nie.

***

– Zapytam inaczej. Jak to jest być Hamletem?
– A ch…j wie!

/z Piotrem Fronczewskim rozmawiał Grzegorz Wysocki, WP; fotografia – Krzysztof Kuczyk/

Toby

18 Maj 2017 § Dodaj komentarz

Toby, szczęśliwy pies.
Tymczasem maj, maj przekwita.

/zdjęcie – Jacques Henri Lartigue, 1923/

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Maj, 2017 at Kasprowicz.