Nigdy albo nigdy

12 sierpnia 2016 § Dodaj komentarz

Jestem gotowa na wszystko, mówiła Dorota, na wszystko, choć przecież nie jestem gotowa na nic, jej duże, czujne oczy zdawały się lśnić bardziej, niż na to zasługiwałem, acz, naturalnie, nie mogę powiedzieć, że spotkania z jej wzrokiem nie były przyjemne, nie; jestem gotowa również na miłość, Dorota była spokojna, tak to przynajmniej wyglądało z zewnątrz, chociaż, jak wspomniałam, nie jestem gotowa na nic, bardzo konsekwentna jestem w swojej niekonsekwencji, coś jakby uśmiech – nie wykluczam, że mi się tylko tak wydawało – przemknęło po jej twarzy, bardzo spokojnej (lśniące oczy) twarzy, ale są chwile, przy wszystkich zastrzeżeniach, że jestem gotowa; o, właśnie – miłość, powiedz mi, czy miłość zawsze musi być piękna? Nie wiem, odrzekłem po krótkiej chwili nie tyle namysłu, bo skłamałbym, ile zawahania, nie wiem, doprawdy – wiedziałem, że nie o mnie myśli, że nie w związku ze mną roztrząsa gotowość – doprawdy nie wiem, powiedziałem i było czymś nader oczywistym, że niczego innego, nawet pomimo tej chwili mej niepewności, że niczego innego nie odważyłbym się odpowiedzieć, stanowczo – nie.

Odważyłem się za to znów spojrzeć na Dorotę, jej oczy nadal lśniły, lśniły tym blaskiem, który emanować mogą jedynie oczy kobiety; jakby przygasła, lecz nie, zreflektowałem się szybko, nie, wpadła raczej w stan kontrolowanej (lub nie) zadumy, i podczas gdy jej oczy tak pięknie lśniły (prawdziwe lśnienie), jąłem rozważać doniosłą alternatywę: przejaskrawiona rozterka lub spokojna gotowość, nigdy albo nigdy.

jiriruzek120816

/zdjęcie – Jiri Ruzek/

Reklamy

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Sierpień, 2016 at Kasprowicz.