50 lat

29 grudnia 2015 § Dodaj komentarz

Jeśli poprawnie liczę, w tym miesiącu upłynęło równo pięćdziesiąt lat od nagrania słynnej Astigmatic Komedy.

Krzysztof Komeda Trzcinski, ur 1931 Poznan, zm 1969 Warszawa, kompozytor, pianista jazzowy, studia medyczne Poznan, tworca znanych na calym swiecie standardow jazzowych i muzyki filmowej

Na zdjęciu Wojciecha Plewińskiego Zofia i Krzysztof Komedowie w Zakopanem, bodajże 1958 rok.

Sztuka

16 grudnia 2015 § Dodaj komentarz

Czy piłka nożna i sztuka w jednym stoją domu?

Odpowiedzi nasuwa się kilka i zupełnie różnorodnych, ale wszystkie twierdzące. Zacznijmy od strony praktycznej. Niejedno w piłce widziałem i mogę Panom z czystym sumieniem powiedzieć, że są takie zagrania piłkarskie, umiejętności techniczne, stosowanie ich w praktyce, które z czystym sumieniem nazwałbym sztuką – nie sztuczką cyrkową, a prawdziwą sztuką.

To Stefan Szczepłek, w wywiadzie dla sztukapilki.pl.

A na zdjęciu wielki Helenio Herrera, El Mago, trener i wizjoner, legenda. Z Argentyny, a jakże, bo stamtąd, tak się składa, pochodzą najwięksi.

h_herrera

Bezkarność pośród złudzeń

9 grudnia 2015 § Dodaj komentarz

Na razie bezkarny. Dramat, póki co niezrealizowany, acz dający się wyobrazić, co więcej – również przewidzieć, a więc potencjalnie możliwy, co napawa grozą i niezdrowym podnieceniem, otóż dramat tymczasem wciąż w formie rozedrganej groteski.

Dzień, dość jasny, trochę słońca; wina zamglona, można rzec: wyrugowana chwilowo, odsunięta gdzieś między to słońce a zasięg wzroku, między pierwszy ruch powiek a policzek opadający na przepocona poduszkę. Jest nadzieja, nie nazywajcie jej matką głupich; bezkarność bliska jest bezkresowi, potem bez, bo wiosna, bo maj, już wkrótce będzie wiosna.

Lecz noc; och, również są noce. Wszystko wyraźne, wyostrzone, wszystko się zbliża, smutny grudzień i fałszywie biały styczeń; bezkarność jest mirażem. Noc jest w sumie blada, może dlatego pojęcia i obrazy z przeszłości są tak ostre, blednie również nadzieja, ja też blady jestem; o czwartej nad ranem do wiosny wieczność i nie wiem już kompletnie, na czyją korzyść pracuje czas. Bez złudzeń; bezczas?

Światło grudnia mglistą poświatę zarzuca

1 grudnia 2015 § Dodaj komentarz

Rankiem grudniowe słońce nad Niezbaniewicami wydaje się niekiedy dość smutne; wisi nisko, blade, poświata obejmuje okolicę, otacza domy, chwyta kościół, budynki napotkane, zahacza o las; Niezbaniewice stają się blade, rzekłbyś, że ktoś zawiesił nad nimi monumentalny, acz mikre dający światło żyrandol.

W takie dni, a zwłaszcza w takie poranki smutek spływa na wrażliwe dusze, lecz ów smutek zdaje się być stanem bliskim natury, nie niesie trwogi; dusze przepełnia apoteoza stoickiej postawy, nie szukają odskoczni, ucieczki, przyjmują smutek łagodnie, chciałoby się powiedzieć – pokładają w nim zaufanie.

I przypomina mi się któryś dzień, dobry dzień z przytulnej przeszłości, gdyśmy z Horstem przystanęli bez słowa bladym świtem, w drodze do szkoły, przed witryną cukierni Żółwia; pozbawione intensywności słońce padało na skrytą za szybą wystawę, ledwie głaskało marcepanowe figurki: żołnierzyki, tancerki i różowe aniołki.

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Grudzień, 2015 at Kasprowicz.