Aksjomaty wiszą w powietrzu

29 Maj 2015 § Dodaj komentarz

Z wilgotnej mgły wzruszeń, przy akompaniamencie pomruków egzaltacji, wynurzyła się ostatnia strażniczka trzeźwości i rozumu. Stanęła nade mną – a jej postać jawiła się dostojną, postawną – gniewnie marszcząc brwi, po czym wyciągnęła fantastycznie skrzywiony, długi pokancerowany palec i rzekła:
– Masz jeszcze czas, jeszcze nie wszystko stracone.

Nie będę krył: rozczarowała mnie. W tych okolicznościach perora, chociaż ograniczona po trosze wbrew definicji do granic dopuszczalności, przywołująca czas, tego starego skurwiela, wydała mi się nieledwie banalną reprymendą.

***

Cóż może wisieć w powietrzu, dociekam niemo, no cóż to w ogóle za sformułowanie; zdaję sobie jednak sprawę, że odwracam uwagę, deliberuję, wywołuję temat zastępczy, raczej nie bez przyczyny, być może za sprawą podświadomości; cóż może wisieć w powietrzu? Dość jednak dryfowania, przywołuję sam siebie do porządku, zaprawdę – dość, czas stanąć w obliczu aksjomatów; otóż, tak, doskonale wiem: w powietrzu wisi erotyzm. Zatem, ku aksjomatom; jeszcze nigdy nie widziałem jej tak pięknej.

Reklamy

O dwudziestej

27 Maj 2015 § Dodaj komentarz

Nabyłem nóż, zgrabny, wręcz dostojny nóż, uroczo pobłyskiwał, solidna robota; to na wypadek, gdybym jutro usłyszał: już jutro piąteczek, piątunio.

Niech mi pani z łaski swojej powie, zapytałem wielce atrakcyjną farmaceutkę, pod białym, nieskazitelnie białym kitlem skrywała zapewne niejedną delicję, niech pani mi powie, dlaczego ta pierwsza, najcięższa kropla musi spadać zawsze na mnie? Proszę się mnie nie obawiać, nie będę pani tytułował „panią magister”, poza wszystkim zaś pani uroda mnie onieśmiela, niech mi pani wybaczy.

Potem przebijałem się przez wiatr; szukałem wsparcia, wszędzie, z każdej strony – wystarczyć musiały mi jednak ręce. Dotarłem, jak zawsze poniewczasie, w odpowiedzi tylko twój profil, myli się jednak ktoś – najbardziej zaś ja – kto przypuszczałby, że odnalazłem spokój; nie mogłem znieść jej widoku, powiedziałem do ciebie, stała przy fiacie punto, z termosem w ręce, obok przejeżdżał rozklekotany tramwaj, lecz wyraźnie słyszałem, jak siorbała; nie mogę już patrzeć na ich twarze, co gorsze, moja jest z nich wszystkich najpodlejsza: apatyczna i pełna złości jednocześnie, przepraszam, uważam, że szklanka jest do połowy pusta.

Odwróciłaś się wreszcie, uśmiech spłynął na twoją twarz, rozgaszczał się; rozchyliłaś usta, twarz twoja jaśniała, wzniosłaś powieki, chyba wyżej, niż zazwyczaj, nie wiem dlaczego, ale przypominały mi teraz dwa płatki tulipana; dobrze, powiedziałaś, dobrze, tym razem nie nawal, o dwudziestej, tam, gdzie zawsze, pamiętaj.

Christer_Stromholm13

/zdjęcie: Christer Strömholm/

Sweter Janusza

12 Maj 2015 § Dodaj komentarz

Był czas, że lupa, mrówki i guma wypełniały uniwersum; oranżada w woreczkach ściągała roje os, pazernych na słodycz. Wieczorem eksperyment z karbidem; potem kapelusz pana Kolanko, Paragon i Janusz Fąferski. I wełniany zapinany sweter – nocą, podczas drugiego meksykańskiego Mundialu; stroje Portugalczyków też były czarno-białe. Jest czas, teraz też jest czas; tablet, smartfon i tęsknota.

poldek_dudus

Ellen, Monica i Nigella

7 Maj 2015 § Dodaj komentarz

Przede mną kartka w formacie A4; kratka jest już poblakła. W lewym górnym rogu znajduje się data: choć wiem, że pisana moją ręką, mam problem z rozszyfrowaniem. Po chwili odczytuję zapis: czwartek, 17 maja 1990 roku. Reszta notatki jest już doskonale czytelna:

„Wczoraj spotkanie z Ellen von Unwerth. Z całego oceanu przyjemności, jakim mnie obdarzyła, najbardziej podobało mi się jej zdziwienie, gdy wyznałem, że po pijanemu pomyliłem Monicę Bellucci z Nigellą Lawson”.

***

Pomimo tego, pomimo wszystko, coś je niewątpliwie łączy, niemalże szeptał Cyklamen, gdy mu powiedziałem o moim wczorajszym odkryciu.

Potem, wieczorem, chwiejnym krokiem wszedł do Cafe Miraż i bez słowa dosiadł się do naszego stolika.
– Coś je łączy – rzekł po chwili, bardziej chyba do siebie niż do mnie. – Otóż, tak, obie urodziły się w środę.

monica_ellen

/zdjęcie: Ellen von Unwerth/

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Maj, 2015 at Kasprowicz.