Trzcina i ziarno

28 stycznia 2016 § Dodaj komentarz

Nie bój się, mówiłem, mówię, będę powtarzał. Nie bój się, mantra, być może, ale przecież tam dalej pójdziesz, pójdziemy, będzie wiało i czasem spadnie śnieg. Ale ty się nie bój, ja będę, będę dzielił z tobą bojaźń, pokój, łóżko, razem będziemy drżeć, chybotać się, ja będę, przecież też się boję, niczym to ziarno, niczym tamta trzcina, czuję, jak wieje, niebezpieczeństwa, my sami, razem, ziarno i trzcina, ziarenko ledwie, mimo to bacznie obserwuję twoje łydki i nie bój się, mówię, ja także się boję, przy tobie – czujesz na pewno, już pada, już wieje – przy tobie czuję się lepiej i chyba mniej się boję.

scanfoto1

/fot. František Dostál/

Reklamy

Dziewczynka z konewką

27 stycznia 2016 § 2 Komentarze

Można, no przecież można.

dz_z_k

Natalia Rak, Dziewczynka z konewką, Białystok

Różowe niebo

14 stycznia 2016 § 1 komentarz

Pełne różu niebo o poranku, gdy pogasną już latarnie, gdy świat nabiera kształtów, kiedy przybiera kolorów, pełne różu niebo przypomina wówczas policzki mojej dawnej dziewczyny, bezbronne policzki w konfrontacji z apogeum mrozu groźnego stycznia; doprawdy, nie wiem już, czego zapowiedzią jest takie niebo.

Mój popielaty sweter

8 stycznia 2016 § 2 Komentarze

Czerwiec tamtego roku rozkwitał w miarę upływu dni, rozpędzał się z każdą chwilą, tak że, jak to pamiętam, dość szybko zaczęto mówić o pierwszych upałach; noce jednak, również to pamiętam, noce jednak były chłodne.

Dziś ci pozwolę, powiedziała ciotka, bo u niej wówczas, jakoś tak się złożyło, u niej właśnie przebywałem. Otóż ciotka powiedziała, że mi pozwoli – tych słów dokładnie użyła; dziś w nocy ci pozwolę oglądać, rzekła pod wieczór ciotka, tylko ciepło cię muszę ubrać, synku, ale pozwolę ci oglądać. I bardzo wyraźnie pamiętam, czuję niemalże tamten popielaty sweter, tamten drapiący sweter z ciemnozielonymi guzikami, nieco zbyt duży na mnie sweter.

Dziś ci pozwolę oglądać w nocy, powiedziała ciotka, bo dziś w nocy gra doktor Sócrates, a piłkarz, dodała ciotka, a piłkarz nie musi być idiotą.

Pamięć już u mnie nie ta, co kiedyś i bywa, że igra ze mną, wręcz bawi się mną, ciotkę niemniej, tak, ciotkę będę pamiętał zawsze, tak myślę, i zawsze też będę pamiętał, że ciotka kochała Sócratesa.

roger_1956

/zdjęcie – Roger Mayne, 1956/

Do nieba wpuśćcie!

5 stycznia 2016 § Dodaj komentarz

Mam czternaście lat: udo fryzjerki, zupełnie uroczej fryzjerki, lat, tak na oko, dwadzieścia pięć, udo fryzjerki, w której postaci wszystko wydaje mi się pełne i doskonałe, a więc to udo tej pięknej fryzjerki ociera się o moje ramię, a ja jestem u bram nieba, chyba siódmego nieba, bliski jestem euforii, puk-puk, wpuśćcie mnie, fotel cierpliwie przyjmuje moje podrygiwania, podobnie zresztą jak bogini dzierżąca w cudownych dłoniach niezwykle ostre nożyczki; podłoga zakładu fryzjerskiego ma wzór szachownicy i gdzieniegdzie da się dostrzec niezmiecione kępki włosów.

Mam lat tyle, ile mam: dajcież niebo, no gdzież tam siódme, pierwsze z brzegu, dajcie, puk-puk, ale tu się nie puka, choć chce się nadal nieba, pierwszego z brzegu nieba, nawet, jeśli miałoby dzielić wąską i ciasną granicę z piekłem, pierwszym i jedynym piekłem, bo innego nie ma, puk-puk, daremne rytuały, tu się nie puka, tutaj wchodzi się samemu, na własną odpowiedzialność, bez ewentualnego alibi w postaci braku eksperiencji; drzwi z głuchym łoskotem zatrzaskują się za mną.

Och, nadal chce się nieba, niechby i w formie uda urodziwej fryzjerki.

tadeusz-rolke-dziennik

/zdjęcie – Tadeusz Rolke/

Pocztówka z kolonii

1 stycznia 2016 § 1 komentarz

Ja nie wiem, co rok 1962 ma wspólnego z tym właśnie napoczętym, nowym, no, cokolwiek lub nic, to drugie raczej; aura też zgoła inna, wyjrzę, może i śnieg popada, poprószy, przerwa, nie pada, a tam kolonie, chyba ciepło. Tyle wiem, że dziś to zdjęcie, tak, to zdjęcie dziś, tej nocy, otóż okrutnie mi pasuje, teraz właśnie, proszę bardzo, na krzesło (a tamten z prawej, roześmiany, podbiega), dwa tysiące szesnasty, tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty drugi, jakoś tak, o, współgrają – właśnie, jakoś tak.

Cokolwiek bądź nic, co w sumie nie ma znaczenia, cokolwiek lub nic, więc niech i będzie teraz ta fotografia, oto i ona.

j_sielski

/zdjęcie – Jacek Sielski, kolonie w Sulejówku, 1962 r./

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Styczeń, 2016 at Kasprowicz.