Samba o zmierzchu

27 sierpnia 2015 § Dodaj komentarz

Niebo czerwone, nabrzmiałe, jakby spłonąć miało całe miasto, serce kołacze, jakby się chciało wyrwać, myślę, że też czerwone; szósta trzydzieści, pierwsze papierosy na balkonie, szósta trzydzieści, ostatnie papierosy, dłużej nie możemy czekać, jeszcze chwileczkę, jeszcze proszę o moment zwłoki, za chwilę będzie wolne, kwiaty już więdną, tamto krzesło puste, tylko jeden kieliszek pełny, minął czas, proszę pana, tu mamy chętnych na to miejsce, paralela, ten drugi, oczywiście – pierwszy, teraz idą razem gdzieś równolegle, „Samba Pa Ti”, pański czas minął, cały parkiet dla niego, dla was, nawet nie słychać zamykanych drzwi, tamten obejmuje ją wpół, ciepło bioder, pamiętam, rzecz jasna, za drzwiami ulica, szum, miasto, niebo czerwone, zwiastun wiatru, który jutro będzie rozwiewać jej włosy, topię się w zmierzchu, zgarbiony, niknę.

Reklamy

Kryzys, jak śmierć

25 sierpnia 2015 § Dodaj komentarz

„Samego figuranta w wypadku, gdy zdrowie nie ulegnie kryzysowi, jak śmierć, należy przesłuchać, a nuż pójdzie z nami na współpracę”.

/z raportu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego na temat Aleksandra Żabczyńskiego/

aleksander

/Aleksander Żabczyński i Tola Mankiewiczówna w filmie „Manewry miłosne”, za: Fototeka FN/

Jedwab nie wyklucza tartaku

24 sierpnia 2015 § Dodaj komentarz

No było już, broniłem; bronię nadal, zdania nie zmieniłem.

Korpobełkot i siłą wdrażana angielszczyzna przechodzą, a w to lufy wciąż wymierzone, pif-pif, paf-paf.

A przecież.

A przecież w każdym razie brzmi twardo i sucho, niczym dźwięki dobiegające z podupadłego tartaku tuż przed fajrantem, chociaż też potrzebne.

A przecież w każdym bądź razie brzmi niczym wiatr błądzący we włosach tamtej dziewczyny, miękko, aksamitnie.

I jej skóra też jest jak jedwab.

Wydało się

21 sierpnia 2015 § Dodaj komentarz

Nad sztucznym zbiornikiem wyczuwam schyłek; daruj sobie, z łaski swojej, te niedopowiedzenia: schyłek jest namacalny, wyraźny, kształty się wyłaniają, schyłek się w pas kłania. I potem już – o liściach pożółkłych, suchych, o liściach przemilczę – i potem już tylko ordynarne szeregowce, storczyki w oknach na wyciągnięcie ręki, i potem pierwsze poranne tramwaje wyjadą na trasy, z ciemności wypłyną.

Jakże piękna groteska – przemijam. Wyszło na jaw, świat mnie wydał, przemijam. A ty, proszę, przypomnij mi, kim jestem.

wydalo_sie

/zdjęcie: Arno Rafael Minkkinen/

Where Am I?

You are currently viewing the archives for Sierpień, 2015 at Kasprowicz.