Z piątku na sobotę

21 stycznia 2017 § Dodaj komentarz

Efekt, z piątku na sobotę, taki efekt, afekt, ponure ocieplenie, nic o tym nie było w gazetach, nic o tym nie stało, nieprzyjemna odwilż, jakaś myśl, przebłysk, z piątku na sobotę; był taki jeden, Dakłort, okrutnie strzelał z dużego palca, pewność na granicy z katastrofą, tam, o, tam, pamiętasz, gdzie słońce się zbiega z morzem, z ziemią, zanurza się, jednoczy; Dakłort nie pozwalał wydrzeć sobie piłki, zawsze się pierwszy garnął, widać, ja za mało, do ciebie, w ogóle niezbyt się garnąłem, jak w filmie, normalnie, proszę pani, jak w filmie, nic o tym nie stało w gazetach, jeszcze nie czas na poranną lekturę, normalnie, jak w filmie, może w wierszu, kto by to odgadł, dwa kroki stąd, od siebie, wyraźnie zarysowana granica, katastrofa, wynajdę wreszcie to imię dla kota, dziecko figlarnie obraca nasze życia, inaczej niż zwykle, z piątku na sobotę, myśl, przebłysk, jedno zdanie, znów; Dakłort się nie pomylił, znów.

uv3

/zdjęcie – Umberto Verdoliva/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Z piątku na sobotę at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: