Cisza, godziny

8 grudnia 2016 § Dodaj komentarz

Myślałem kiedyś, że zatrzymam czas; gdyby nie fakt, że jest cicho, okrutnie cicho, należałoby stwierdzić, że zapadło milczenie.

Chociaż tamte godziny, kiedy skrywam twarz w dłoniach, kiedy świadomość kresu dni kolorowych jest nadzwyczaj wyraźna, tamte godziny, w których obawę masz wpisaną w ciemności, choćbyś całe życie zajmował się Cervantesem bądź Lovecraftem, tamte godziny zdają się rozciągać w nieskończoność, jako i ciemności wokół, znikąd pomocy, dłoń poszukuje klamki (wyjście z mroku), dłoń sunie ku poduszce, jest zimna, wyje brakiem, tętni nierealnym wspomnieniem miękkich włosów, roztacza zapach potencjalnej obecności, otóż, tak, w istocie rzecz sprowadza się do potencji, do wszystkich straconych szans, które w tych godzinach, mimo tej ciemności, które wówczas widzę najjaśniej.

Milczenie zapada się w ciemność, miękko, realnie, głęboka fraternizacja z nieobecnością, poduszki jak gwiazdy, zimne i odległe, czarny prostokąt okna, myślę, że coś jest na zewnątrz, czas we mnie ani drgnie, te godziny, czas się w nich zatrzymał, lecz one płyną nieustannie, te godziny, tamten mrok, Cervantes i mięta, jutro, już jutro, obiecuję, jutro będę dorosły.

mirror1947

/zdjęcie – Erwin Blumenfeld/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Cisza, godziny at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: