Wszystkie liczby jesieni

1 grudnia 2016 § Dodaj komentarz

Po śniegu, pośniegowe błoto, grudzień jesień klamrą dopina, tę jedną i jedna wystarczy przecież, jako i siedem odsłon cyklu, który był nie wypalił, co bez bólu – acz z niejakim wstydem – wyznaję; nie jest to oczywiste, lecz, snadź, regularność mi nie jest pisana: po jedynce cztery, potem dwanaście, szesnaście, piętnaście, nie wiem, na ile to się jeszcze potoczy, liczby pierwsze i ostatnie, liczby rzucone, rozrzucone, jak jesień na trzy lub więcej, nie wiem, teraz już mogę nie wiedzieć, tak, zatem jakoś się potoczy, musi, w którąś stronę musi przeca, siedemdziesiąt ileś, jeden, dziewięć i dalej, do przodu, zakamuflowany miesiąc.

Jadę ciemnym porankiem, jadę tam, gdzie wcale nie chcę, jadę i was mijam, was, domy wasze i okna; mijam i widzę: parzycie kawę, rozbijacie jajka, niezdarne pocałunki w obłokach snu, nie wiecie o mnie, nie widzicie.

A teraz, grudzień, a teraz – jeden, dziewięć, trzy i siedem, spacer i zoo, no chodź, jeden uśmiech cię nie zbawi; zróbmy tak, że z tej fotografii uczynimy najtwardszy rdzeń grudnia, zimy, dwa, zero, jeden, sześć, i tak dalej.

zoo_londyn_1937

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Wszystkie liczby jesieni at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: