Schyłek niedzieli

4 października 2016 § Dodaj komentarz

Niedziela zmierzcha na żółto i na pomarańczowo; mijam mieścinę na W., kojarzy mi się, nie wiedzieć czemu, z atakującym ptakiem. Zwalniam, po prawej bulwiasty kościół, lekkie wzniesienie, plac otoczony niskim płotkiem; mimo wczesnego zmierzchu dostrzegam brązowiejące sztachety; jest i zatoczka przystanku autobusowego, zatrzymuję się. Niski ksiądz unosi krótką rękę, rękaw sutanny sięga połowy przedramienia, wokół wianuszek parafian, chyba dobiegło końca wieczorne nabożeństwo. Siedem głuchych uderzeń dzwonu, to nawet się ładnie komponuje z zapowiedzią nocy, ale wcześniej zmierzch, wieczór. Obok kapliczki-groty, skrywającej w pierścieniu świec świętą figurę znużona wierzba płacze; łzy-liście lądują na kamieniach placu, podmuch posępnego wiatru wznosi je nieco, by zaraz opadły.

Zapalam papierosa, zmierzch maluje niebo na pomarańczowo i gwałtownie pchany wiatrem żar też jest pomarańczowy, spoglądam na plac: nie ma już małego księdza, ostatni wierni się rozchodzą, kościół topi się we zmierzchu.

Ile czasu zostało, zastanawiam się, odrzucając niedopałek; na pewno tyle, byś zdążył za wszystko zapłacić, czyjaś dłoń ląduje na moim ramieniu, zdążysz, mówi mały ksiądz, krótkie czarne włoski sterczą na jego przedramieniu, wieczór rozkwita wraz z chłodem.

tice_whitby_abbey_l

/zdjęcie: George Tice/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Schyłek niedzieli at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: