Tydzień na tysiąc znaków (1)

30 września 2016 § Dodaj komentarz

Nowe idzie, najnowsze, myślę, tyle tylko – czemu akurat w piątek, co? Otóż spróbuj rzec z rozpędu, bez przygotowania, otóż spróbuj powiedzieć: kostropaty; na miły Bóg, basta.

Obserwuję z oddali, z wolna i niespiesznie te ostatnie podrygi, patrzę na swoje stopy, luźno zwisają, tną powietrze, choć już nie sandały, no przecież; lekko na parapecie i pośród drzew, ruchome piaski. Żółty bywa lipiec zazwyczaj i był, sądzę, uważam, acz wrzesień, którego właśnie ostatnie godziny biją, acz wrzesień tym razem też żółty, złoty, tak.

Podobno wciąż strzela, ten Balotelli; nawet gole strzela, ta włoska dusza.

Chcąc nie chcąc, w sumie bardziej to drugie, jeśli już muszę wskazywać, otóż chcąc nie chcąc bywam świadkiem rozmów; konstatuję, że do popołudnia nie miałem pojęcia, co to Azja Express, i bez lęku to do mnie dociera. Pełen jestem niewiedzy, już do tego tysiąca będę zmierzał, po raz pierwszy i – mam nadzieję – nie po raz ostatni, jeśli rytm nienarzucony się uda utrzymać, bo zawsze coś stoi, naturalnie, na przeszkodzie, niechby i nic to było.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Tydzień na tysiąc znaków (1) at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: