Bezkarność pośród złudzeń

9 grudnia 2015 § Dodaj komentarz

Na razie bezkarny. Dramat, póki co niezrealizowany, acz dający się wyobrazić, co więcej – również przewidzieć, a więc potencjalnie możliwy, co napawa grozą i niezdrowym podnieceniem, otóż dramat tymczasem wciąż w formie rozedrganej groteski.

Dzień, dość jasny, trochę słońca; wina zamglona, można rzec: wyrugowana chwilowo, odsunięta gdzieś między to słońce a zasięg wzroku, między pierwszy ruch powiek a policzek opadający na przepocona poduszkę. Jest nadzieja, nie nazywajcie jej matką głupich; bezkarność bliska jest bezkresowi, potem bez, bo wiosna, bo maj, już wkrótce będzie wiosna.

Lecz noc; och, również są noce. Wszystko wyraźne, wyostrzone, wszystko się zbliża, smutny grudzień i fałszywie biały styczeń; bezkarność jest mirażem. Noc jest w sumie blada, może dlatego pojęcia i obrazy z przeszłości są tak ostre, blednie również nadzieja, ja też blady jestem; o czwartej nad ranem do wiosny wieczność i nie wiem już kompletnie, na czyją korzyść pracuje czas. Bez złudzeń; bezczas?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Bezkarność pośród złudzeń at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: