Kumulacja, zmierzch listopada

24 listopada 2015 § Dodaj komentarz

To się kumuluje we mnie, wszystkie złe rzeczy, zjawiska, dzień cały; wszystkie niedobre widoki i grzeszne słowa, skradzione spojrzenia i niezaspokojone żądze. Faluje to i się unosi, nagromadzone wiadomości, nadmiar spraw błahych i niegodnych, wzbiera to wszystko, będę panu grosik winna, zaprzepaszczone pocałunki i brak czasu na dotyk; och, zaledwie jedenaście minut spóźnienia. Nawarstwia się całość, szum miasta, poranne wrzaski za oknem, przeklęte ptaki, po szóstym sygnale włącza się poczta; w ciszy wczesnego popołudnia szum wody grzmi niczym wodospad, o czternastej senność wyciąga ku mnie szpony, a niech to, wystarczy.

Mam jeszcze powietrze; wieczór, wyjdę na zewnątrz pooddychać schyłkiem listopada.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Kumulacja, zmierzch listopada at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: