Kruchość

3 listopada 2015 § Dodaj komentarz

Dogasające śmiechy w czeluściach wieczorów, w bramach, korytarzach; próg przekroczywszy, przedostatni – wpółnagi czas otwieram, jeszcze słyszę jego kroki, szelest, miękko stąpa pośród liści, kruche dywany jesieni. Chociaż i to nie do końca pewne, w ogóle niepewne, ot, zawodne rachuby; ile jest życia w życiu, bo że o życie w życiu chodzi, nic więcej, to wiesz przecież?

Zostawmy to jednak, wolę róż na twoich policzkach, twoje usta o barwie aksamitnej czerwieni, twoją twarz w moich dłoniach, bo o życie chodzi, tak.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Kruchość at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: