Argentyna, wersja obecna

2 listopada 2015 § Dodaj komentarz

Duch i mrok, wespół, w tangu, Argentyną pięknie do pasa się kłaniam, jakże miło panią widzieć, wszystkie listopady świata tego, prolog, i nie będzie szkoda, mówi ona, piękna jak nigdy, jak zawsze piękna, i dobrze, bo inauguracyjne wczesne zmierzchy listopada, zawsze to mniej żal, napij się ze mną wina, bardziej oznajmia niźli prosi, a mnie dwa razy namawiać nie trzeba; zatem Argentyną traktuję i wiesz, odzywam się wreszcie, usta w winie umoczywszy, i wiesz, tak pięknie dziś wyglądasz, jak nigdy, jak zawsze pięknie, przepięknie, długie noce listopada już majaczą się na horyzoncie, idą, nadchodzą, już, już cicho, ciszą się Argentyna szkarłatną przelewa przez listopad.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Argentyna, wersja obecna at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: