Wołam

23 września 2015 § Dodaj komentarz

Każda rozpacz niesie ze sobą wołanie.

Najpierw tęskniłem za marcepanami z cukierni u Żółwia, za wesołym miasteczkiem, które cyklicznie, rok w rok, nawiedzało Niezbaniewice (do dziś mam przed oczami upstrzony czerwonymi światełkami diabelski młyn, który najpiękniej było widać późnym letnim wieczorem, z oddali, gdyśmy stali najczęściej aż pod lasem), za skąpanym w deszczu Nieborzem – obraz szerokiej, piaszczystej plaży i smak drobinek soli na wargach pielęgnowałem w sobie z lubością; potem tęskniłem za nią, kiedy odeszła i poprzez tę tęsknotę odchodziła jakby codziennie, nigdy nie wracając; tęsknota jest obecna nieustannie, towarzyszy życiu, niczym kilwater statkom.

Wydaje się, że każda rozpacz zawiera w sobie ładunek tęsknoty.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Wołam at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: