Pomarańcze

4 września 2015 § Dodaj komentarz

No, nie pamiętasz, wiem i nie mam pretensji, może tylko do siebie, nie pamiętasz tamtej podróży, osiem godzin na korytarzu w pociągu, udo w udo, biodro o biodro, u mnie teraz różnie, w kratkę, sporo obecnie pada, nie pamiętasz, miałaś na sobie jedynie tę koszulę w kratkę, na plaży, w sumie to chyba lepiej, bezpieczniej, tak nie pamiętać, pomarańczowe bikini, pomarańcze nabijane goździkami, na peronie, nie wiedzieć czemu, z głośników sączył się zapomniany głos Marie Fredriksson, więdnę jak kwiat, wolałbym nie pamiętać, ulice zalane słońcem, potem deszcz i drewniane schody, kręte, jakże parny był lipiec, na zakręcie pamięci, plastik stolików, krzesełek, piwo z pianą na dwa palce, pomarańczowy parasol, pokój na poddaszu, lipiec, upalny wieczór, lipiec wlewał się przez małe okno, wcześniej padało, ale skwar nie malał, podświetlony dzwon kościoła naprzeciw, pomarańczowe refleksy, spałaś bardzo spokojnie.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Pomarańcze at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: