Goście

8 lipca 2015 § Dodaj komentarz

Odwiedziły mnie obie, we śnie, jasnym i ciepłym śnie: Veronica i Audrey. Nasamprzód mówiła Audrey, lekko mówiła, soczyście, ale głównie pamiętam, jak wypytywała, czy wciąż jeszcze zazdrosny jestem o jej pocałunek z niejakim Peppardem, pocałunek w deszczu na planie „Śniadania”; zdaje się, że tak, odpowiedziałem, owszem – nadal odczuwam dolegliwą przykrość, ilekroć ta scena staje mi przed oczami. Veronica długo przysłuchiwała się wynurzeniom Audrey; w pewnym momencie zaczęła tylko dociekać, czy pamiętam ów lipiec na plaży Pensacola na Florydzie, a zwłaszcza te chwile, wyjaśniła, gdy mrużyłem oczy, wpatrując się w jej plecy, na których rozpływał się i błyszczał olejek. Błogość ogarnęła mnie wtenczas nieziemska; oczywiście, jak mógłbym, jak śmiałbym zapomnieć.

Zwlekłem się z łóżka i z papierosem w ustach, choć niezapalonym, podszedłem do okna: drzewa, jeszcze wczoraj czerwone, żółte, nawet z przebłyskami zieleni, pozbawione były kolorów; nagie były i sen był nagi, naga jesień tamta.

AudreyHepburn

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Goście at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: