Lipiec i inne tęsknoty

2 lipca 2015 § Dodaj komentarz

Widzę te dni lipca jako soczyste, żółte i jasne monady, zasysane przez wyobraźnię, która nadaje im rangę apoteozy; jedyny zgrzyt polega na tym, że poczucie tymczasowości nie pozwala się wyrugować.

Rację po stokroć miał Rylski, argumentując, że o ile w listopadzie czy grudniu zgoda na śmierć przychodzi stosunkowo nietrudno, o tyle lipiec to nie jest stanowczo dobra pora na umieranie.

***

U szczytu lipca plaża zalana jest słońcem; powietrze przeszywa zapach jabłek. Prowiant przygotowany przez matki, na który składa się chleb z masłem, otóż, tak, ów prowiant pływa, masło się topi.

Wadzimy się z wodą; podczas nielicznych przerw chciwie wpatrujemy się w o dziesięć lat starsze od nas studentki, pod kolorowymi, skąpymi tkaninami skrywające to i tamto; żarłoczność wzroku i powab.

Na ścieżce wiodącej wśród traw ku plaży porozrzucane karty; można dostrzec dwójkę trefl, damę pik, asa kier.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Lipiec i inne tęsknoty at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: