Porucznik Lawenda traci życie

13 marca 2015 § 2 komentarze

znowu
mam życie, ona mi je robi

Świetlicki

Nie mam życia, utyskiwał, i, co gorsza, myślał porucznik Lawenda, nie mam życia, ona mi je wyssała, je ze mnie, życie mi zabrała; i marszczył swoje brwi, nadzwyczaj jasne, jakby wypalone – patrząc z pewnej odległości bądź wówczas, gdy Lawenda stał skąpany w jaskrawym słońcu można by rzec, że nie ma brwi, rzęs, włosów, jedynie czaszka, blada, przezroczysta i wodniste oczy ze śladami błękitu; marszczył brwi i drapał się po głowie, błądził palcami pośród przyciętych tuż przy skórze, a mimo to pełnych światła włosów. Nikt, co prawda, nie wiedział, do czego pije Lawenda, ale że pił w tamtym czasie sporo, to było znać, widać – otóż pił, pił i powtarzał, nie mam życia i pomimo tego, że jestem bez życia, nadal ją kocham, w zasadzie, co to znaczy, to nadal, kocham i reszta jest bez znaczenia, zawodził Lawenda, z życiem czy bez życia ta miłość mnie wypełnia i utrzymuje w pionie, bo miłość jest, chociaż nie ma życia; jeszcze jedno piwo, powiedział Lawenda, bo miłość jest, zabierz pan stąd to motto, psiakrew.

Advertisements

§ 2 Responses to Porucznik Lawenda traci życie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Porucznik Lawenda traci życie at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: