Chłód na stopach w pobliżu starego poligonu

24 września 2014 § Dodaj komentarz

Te snopy lichego, bladopomarańczowego światła są na wskroś jesienne, mniemam; poza mniemaniem mam taki obraz w pamięci, a teraz także – przed oczami. Te wczesne snopy, tonacja bladej pomarańczy, coraz wcześniejsze, ta jesień, coraz bardziej realna; być może zresztą ta jesień jest dość porowata, niczym skóra pomarańczy, ale wewnątrz miąższ miękki, słodki czasem, aromatyczny nawet, słowem, mówiąc wprost, być może ta jesień jest bardziej soczysta, niż się zrazu wydawać by mogło.

Czuję chłód na stopach, jesień odczuwam, mówi ona, a mnie jej intensywnie czerwone paznokcie u stóp nie pasują: to piękny odcień, nie bronię się przed tą konstatacją, wszakże, na Boga, tak czerwone (tak, w ten sposób czerwone) mogą być zimą, chyba zwłaszcza wtedy, jeno że nikt – no, mało kto – podówczas może je podziwiać, się napawać ową kompozycją i w ogóle, względnie wiosną i latem, naturalnie, o tak, latem ta czerwień jest jak najmocniej, jak najbardziej naturalna, się komponuje, harmonijnie scala z wodnymi odcieniami, tworząc całość się dopełniającą, zgoła, rzekłbym, estetyczną; kłuje mnie ta czerwień na jej stopach jesienią.

Co jednak chciałem powiedzieć, to głównie to, że mimo tego żądlenia, kąsania, że czerwień, że jesień, że rozdźwięk pomiędzy nimi i pomiędzy ich zestawieniem a moją percepcją, czyli rozdźwięk numer dwa, pomimo zatem rozdźwięków niejakich, pomimo wszystko nie mogę zakomunikować, że mi się to nie podoba, a nawet więcej – się podoba, że tak skonstatuję. Chłód czuję na stopach, mówi ona.

Jestem przekonany, że w starym miejscu, nieopodal poligonu, w starej dzielnicy, jeżeli istnieje, choćby w formie mocno skarlałej, ale, korekta, stare miejsce istnieje na pewno, może na innych zasadach istnieje, ja wiem, że istnieje i cyklicznie je odszukuję, głównie w pamięci, i cyzeluję, dopieszczam, gładzę, delikatnie przeciągam po nim pędzlem z możliwie miękkiego włosia, odmalowuję ją, dzielnicę – tak, wierzę, że w starym miejscu wciąż rosną kasztanowce, rosną i owocują. Jeżeli czegoś się obawiam, to tego może, że nikt tam się nie zapuści i kasztanów nie pozbiera; zgniją niechybnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Chłód na stopach w pobliżu starego poligonu at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: