Dwa trupy w Central Parku

2 września 2014 § 2 komentarze

Porucznik Menski, przekraczając próg Wydziału Zabójstw, z ukontentowaniem oblizał wargi. Skoro ja się oblizuję, pomyślał, to cóż dopiero ta Kubanka, no, jakżeż ta mała musi się ślinić na wspomnienie wczorajszej nocy. Oczywiście, zakładając, że doszła już do siebie. Musiała być wyczerpana w dwójnasób co najmniej. Menski folgował sobie, na ile mu pozwoliła, a pozwalała, trzeba przyznać, na wiele. Porucznik wyszczerzył zęby w uśmiechu. No i druga sprawa: wlał w nią przecież mnóstwo czerwonego martini – w moim wieku mam prawo już działać trochę na skróty, usprawiedliwił się sam przed sobą Menski. Jak to miała na imię ta mała? Dolores? Porucznik nie był pewien; to już nie ten czas, żeby liczyć i pamiętać szczegóły. Całe szczęście, żem wymyślił tę zabawę z przepaską w taksówce i zawiązywaniem oczu, stojąc już przed drzwiami swojego pokoju Menski pochwalił się w duchu, bo jeszcze panna gotowa mnie nachodzić, gdyby jakimś cudem zapamiętała mój adres. Pchnął drzwi.

Porucznik Menski nie wyznawał żadnych zasad; no, może poza tą, by po solidnym pijaństwie nazajutrz do południa, mniej więcej, nie brać alkoholu do ust. Sierżant Sto doskonale zdawała sobie z tego sprawę. To znaczy wiedziała, że po Menskim wszystkiego się można było spodziewać. Wszystkiego najgorszego. Toteż zdołała jedynie wytrzeszczyć oczy i szeroko otworzyć usta, gdy porucznik trzasnął drzwiami tak potwornie, że zadrżała doniczka z jej ulubionym storczykiem. Storczyk był prezentem od Antonio, wręczył go jej w szóstą rocznicę ich pierwszej randki, o czym wiedziała, lekko licząc, połowa Wydziału Zabójstw.
– No co tam, kociaku? – Menski rozsiadł się za biurkiem. – Ktoś mnie szukał?
Sierżant Sto kantem dłoni ścierała w pośpiechu resztki czekoladowego batona zgromadzone wokół jej kształtnych, mocno podkreślonych różem szminki warg.
– Była Kathy z Biura Prasowego, pytała czy z pana wewnętrznym numerem telefonu wszystko w porządku, bo coś tam próbowali łączyć, a ten pana stary numer, znaczy się sześćdziesiąt dziewięć, nie działa.
– Zmieniłem na trzydzieści cztery. A z poważniejszych spraw? Nic do mnie nie było?
– Póki co, nie – odparła Sto. – Jakąś godzinkę temu stary wezwał sierżant Mirascanę na dywanik, strasznie się pieklił, że już jedenasta, a pana porucznika nadal nie ma. To znaczy nie było o jedenastej, bo teraz mamy prawie południe, a pan porucznik przecież jest.
– Kij mu w oko, staremu capowi. W porządku, maleńka. To mówisz, że zaraz dwunasta? A zrobiłabyś coś dla mnie, Stóweczko?
– Jasne, dla pana wszystko, szefie.
– To skocz mi, kociaku, po pięćset gram Ballantine’sa i Red Bull’a, OK? Tylko tak na jednej nóżce.
Menski splótł dłonie z tyłu głowy, jednocześnie zarzucając niedbale nogi – dziś obute w kowbojki z krokodylej skóry – na sąsiednie krzesło. Tak się zastanawiam, pomyślał porucznik, co one we mnie widzą, bo że coś widzą, to pewne.

Intensywny zapach whisky począł drażnić nozdrza sierżant Mirascany już na samym początku korytarza prowadzącego do pokoju, który zajmowała wspólnie z porucznikiem Menskim i sierżant Sto. O Boże, ten ignorant znów pije, pomyślała Mirascana. Nie raz i nie dwa korciło ją, by o niecnych praktykach Menskiego donieść komisarzowi Godfrey’owi, którego, tak czuła, była pupilką. Był dobrym gliną, ten cały Menski, to prawda, ale chyba ona, absolwentka wielu kursów i uczelni miała prawo pracować w jako takich warunkach, bez wszechobecnego odoru whisky i papierosów. I jeszcze ta Sto – nieustannie go kryła, zmuszając i ją, poniekąd, do współudziału w tym procederze. A na to stanowczo nie miała ochoty. Nawet nie chodziło o jakąś niechęć do alkoholu. Mirascana uwielbiała dobre, czerwone wino, podane do eleganckiej kolacji, najlepiej przygotowanej przez Melvina. No właśnie, dziś Melvin gotuje… Wyobraziła go sobie w tym pięknym fartuszku z jego imieniem, który kupiła mu na jakiejś wyprzedaży w ubiegłym roku. Nastrój od razu się jej poprawił. Zapewne Melvin przyrządzi dziczyznę, dobierze do tego wino, ma świetny gust. Założę tę błękitną sukienkę i szare pończoszki, koniecznie, myślała Mirascana, obowiązkowo, Malvin je ubóstwia. A potem, po kolacji… Nie będę sobie zaprzątać głowy jakimś tam zapijaczonym Menskim, gdy w perspektywie mam taki wieczór, postanowiła Mirascana i uśmiechnęła się.

Menski właśnie gasił camela, gdy do pokoju wkroczyła sierżant Mirascana.
– O, widzę, że pan porucznik wcześnie dziś był łaskaw dotrzeć – powiedziała Mirascana.
– Cześć, kwiatuszku. Jak zwykle, witasz mnie pięknie – Menski włączył jeden ze swych firmowych grymasów, po czym odbił piłeczkę. – I co tam słychać u naszego drogiego komisarza? Jak dziś komplementował naszą drogą Mirascanę? Patetycznie, jak ostatnio, nazywając ją chlubą naszego Wydziału, czy może, jak to ma w zwyczaju, czule, gdy tytułuje cię swoją ukochaną kaczuszką?

Menski zaniósł się rubasznym śmiechem, z oczu trysnęły mu łzy. Natomiast sierżant Sto zakrztusiła się przełykanym akurat fragmentem obficie nabitej kremem słynnej manhattańskiej kakaowej rurki; jej twarz momentalnie nabrała intensywnych, brunatnych i czerwonych odcieni. Mirascana nie miała pewności, czy zadławienie się Sto nastąpiło na skutek ataku śmiechu czy może było efektem głębokiego szoku. Stwierdziła jednak, że wyjaśnienie nie jest jej do niczego potrzebne. Menski walnął energicznie otwarta dłonią w plecy sierżant Sto, a gdy ta uspokoiła się, pogłaskał ją po policzku i wyszeptał:
– Już dobrze, maleńka, już po wszystkim.
– No, poruczniku, do roboty. Lepiej niech pan się zbiera, nim komisarz zacznie pana szukać. Dwa trupy w Central Parku – powiedziała sierżant Mirascana, kładąc przed Menskim pękatą teczkę, po czym myślami znów powędrowała w kierunku Melvina i pichconej przezeń najpewniej w tej chwili dziczyzny.

/2011/

Reklamy

§ 2 Responses to Dwa trupy w Central Parku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Dwa trupy w Central Parku at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: