Pół, tuż przed zmierzchem

1 sierpnia 2014 § 2 komentarze

Półmetek zatem, tak, niechybnie. Kanikuła jakby już ku końcowi zmierzała, przekroczywszy cezurę i nie uświadczysz nikogo, śmiałka żadnego, który zakrzyknie: no pasaran! Nie. Boski lipiec przeminął, wypalił się w żółtym słońcu, rzekłbym – przepłynął, niemal przez palce przepłynął, rozpuścił się w czasie bądź zaniknął na rozgrzanym firmamencie; nie ma, a na moment się przecie człek jeno odwrócił. I chwyta – och, daruję sobie spojrzenia w metrykę, odpuszczę uwzględnianie pozycji, hierarchii, nie ma takiej potrzeby, bo rzecz to uniwersalna, niczym śmierć, samotność albo zakupy w dyskoncie – więc chwyta za serce ta konstatacja, niewesoła i nieubłagana, że kończy się, zbliża do wyjścia, ostatnie okrążenie rozpoczyna ten czas dobry w sumie; i teraz już tylko odmierzanie, odliczanie kroków do kresu – zmierzch wychynął.

Reklamy

§ 2 Responses to Pół, tuż przed zmierzchem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Pół, tuż przed zmierzchem at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: