Niewyczerpana symfonia

20 maja 2014 § Dodaj komentarz

Brzmi sobie, brzmi sobie i mnie permanentnie wygasająca symfonia zachodu; zresztą, brzmiała chyba zawsze, nie słyszałem, nie słyszeliśmy, może podświadomie te dźwięki były odrzucane, nie docierały, bo to i stopery przecież, welony i maski, karnawał codzienności, zwłaszcza ten karnawał, co ogarnia wszystko.

Poranny papieros nie smakuje jak dawniej, zresztą, ten wieczorny także rozczarowuje oraz wszystkie inne, pozostałe, pomiędzy nimi, rozpostarte pomiędzy tym porannym a tamtym wieczornym, niczym pranie na sznurze, umocowanym pomiędzy tamtym, spójrz tylko, kwitnącym bzem kwietniowym a uschłym świerkiem października, już wcześniej, w suchym sierpniu umordowanym; i wisi tam, na tym sznurze, na tym sznurze pomiędzy lilakiem a sfatygowanym świerkiem, wisi, faluje na lekkim wietrze maja damska bielizna, niczym złota moneta w trawie lśni, dalej kąpielówki i szlafrok, jakieś ręczniki, koszule, wreszcie ciemny garnitur do trumny, ten chyba wietrzy się jeno.

I brzmi teraz symfonia, wybrzmiewa, niewyczerpana, tego się nie spodziewałem, bo niczego się nie spodziewałem; brzmi, aż połknie mnie w końcu i nadal brzmieć będzie, powinienem się tego spodziewać.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Niewyczerpana symfonia at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: