Matterhorn, Matterhorn plus Jan Sebastian

19 lutego 2014 § Dodaj komentarz

Czasami bywa tak, zresztą, dobrze bywa, że ciąg skojarzeń wiedzie zupełnie dziwną drogą, zupełnie nie tam, gdzie najbardziej można byłoby się tego spodziewać; albo i inaczej – całkiem nie tak, jak można by tego oczekiwać. Myślę, że tak jest dobrze, powtórzę; gdyby wszystko szło zawsze solidnie ubitym traktem, z nudów pozdychalibyśmy już drzewiej.

No, taka refleksja nie najwyższych lotów, zapewne; wszak lepsza taka, sądzę, niż żadna. Z drugiej strony, co to ma, wybaczta, do rzeczy, co łączy wysoki połysk z chmurami wysokimi, he?

Już dobrze, dobrze: wychodzę z siebie, się rozchodzę; odrobina czułości nie zaszkodzi – a pochyl się, pogłaszczę cię, się, po łbie się pogłaszczę.

Matterhorn to taka klasyczna – by nie rzec: legendarna – góra w Alpach, czterotysięcznik z hakiem znacznym, stercząca na granicy pomiędzy Włochami i Szwajcarią, albo odwrotnie.

W ignorancji swej niezmiernej, podczas projekcji filmu „Matterhorn”, przypomniałem sobie, że istniał i, a jakże, istnieje przecież nadal ktoś taki, jak Jan Sebastian Bach; dalibóg, dlaczegóż słyszę niemal zewsząd głównie o Patrycji Markowskiej, nie o Janie Sebastianie, dalibóg – nie wiem. Snadź niezbadane są wyroki boskie, jak mawiają i słusznie, się okazuje, mawiają.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

What’s this?

You are currently reading Matterhorn, Matterhorn plus Jan Sebastian at Kasprowicz.

meta

%d blogerów lubi to: